Lubliniec - Ocalić od zapomnienia

enfrdeitptrues

Wydmy Kokotek

Autor tekstu:
Elżbieta Sokołowska

Są takie niezwykłe, a jakże kruche i nietrwałe – wydmy w Lasach Lublinieckich, także te, na Kokotku. Te piaszczyste wzniesienia pełnią ważną rolę społeczno- kulturową, zaspokajają potrzeby turystyczno-rekreacyjne i stanowią niespotykaną, wręcz unikatową na obszarze Niziny Śląskiej ciekawostkę geologiczną, dominantę leśnego krajobrazu Lasów Lublinieckich, jednego z największych kompleksów leśnych Polski. Trudno ten obszar Obniżenia Doliny Małej Panwi wyobrazić sobie bez tej charakterystycznej formy geologicznej, wzbogacającej widowiskowo atrakcyjność tego obszaru – Zielonych Płuc Górnego Śląska.

Zastanawiało Was kiedyś to niespodziewane, bądź co bądź, na nizinie (N. Ślaskiej) ukształtowanie terenu? Nasz lubliniecki Kokotek leży w Obniżeniu Małej Panwi, na wysokości bezwzględnej ok 200 m npm. Jadąc drogą DK11 i wkraczając w granice administracyjne Lublińca, do oddalonej nieco od jego centrum dzielnicy, zwracamy uwagę na przebieg tejże, prowadzącej wzdłuż wysokiej skarpy z jednej, a obniżenia terenu, z drugiej strony. A nagle skręcając z niej, zjeżdżamy jeszcze bardziej w dół; jadąc dalej droga wznosi się i opada, jak w górach. Trochę to zaskakujące w tym miejscu. Te zadziwiające wzniesienia to najprawdziwsze polodowcowe wydmy o kształcie wałowym, o wysokości od kilku do nawet około 30 m wysokości. Niezwykła ciekawostka geologiczna sprzed 12000 lat. Skąd się wzięły? Głęboka dolina rzeczna pełna jest takich wydm, porośniętych starym, wiekowym lasem w przewadze z sosnami (dębami, brzozami, grochodrzewem), które nierzadko mają ponad 200 lat. Podłoże geologiczne Obniżenia Małej Panwi uformowane zostało z miękkich łupków ilastych górnego triasu i pokryte piaskami plejstoceńskimi. Te piaski, po ustąpieniu lodowca były  przenoszone przez silne wiatry. Przemieszczały się zgodnie z ich kierunkiem. Od strony zachodniej- zatrzymując się na naturalnych przeszkodach, takich jak większe głazy, naturalne nierówności terenu, czy na ubogiej jeszcze roślinności, odkładały się w jednym miejscu, tworząc łagodne wzniesienia o ok. 7 stopni nachylenia, a od strony wschodniej, z powodu silniejszych wiatrów, ostrzejsze pagórki, nawet do 36 stopni nachylenia. Naturalne utworzone nasypy pokrywały się roślinnością, która to ruchome, piaszczyste podłoże wiązała mocniej ze sobą. Dziś te wzniesienia porasta gęsto bór sosnowy. Trudno  więc tak od razu  dostrzec w krajobrazie te osobliwe deniwelacje terenu.


Kokotek porośnięty borem sosnowym

Na Kokotku wzniesień wydmowych jest kilka i mają one znaczną długość. Jedną z nich można zaobserwować  na 7 kilometrowej osi od Kokotka do stawu Posmyk, zbudowano na niej ośrodki i domy w tym OSW Silesiana (obecnie OCM Niniwa), rozkopując częściowo wydmę dla utworzenia plaży. Inna wydma, w międzyrzeczu Małej Panwi i Leśnicy tworzy na tej ostatniej rzece wysokie skarpy jej  koryta. W tych piaszczystych odkrywkach nadających rzece tajemniczości i dzikości gnieździć się zaczął najpiękniejszy ptak – zimorodek.


Zimorodek - zdjęcie poglądowe
(ten okaz zaobserwowany w Kośmidrach)

Wydmy jednak nieustannie przekształcano antropologicznie. Z niektórych wydm przez wiele lat pozyskiwano piasek, niszcząc je. Tę największą, z trasą 7 Górek, spotkał podobny los, została  rozkopana, niejako w jednej części ucięta dla piasku, zabudowana domami, przecięta siecią gazowniczą, w innym miejscu  przedzielona, by środkiem poprowadzić obecną drogę wojewódzką. Nikt wówczas nie myślał o walorach przyrodniczych, teren wykorzystano do bieżących potrzeb gospodarczych. Te największe wydmy nadal są dominantami dzielnicy Kokotek, stanowiąc o jej geomorfologicznym, pagórkowatym  ukształtowaniu i nietuzinkowej  charakterystyce.

Jedna sporym fragmentem przylega malowniczo do stawu, inna wiedzie to w górę, to w dół, po leśnej trasie spacerowej, spogląda w dół swego uciętego zbocza przy wieży obserwacyjnej, by po drugiej stronie drogi, po śladzie dawnego wyciągu narciarskiego spłynąć łagodnie ku brzegowi Małej Panwi. Pewnych okoliczności i decyzji nie da się już cofnąć w czasie. Jednakże można z nich wyciągnąć dobre wnioski na przyszłość, zwłaszcza, że ta perspektywa klimatyczna i środowiskowa puka do nas głośno i prosi o uwagę. Podpowiada, że tę lokalną niezwykłość terenu powinno się za wszelką cenę chronić, zwłaszcza dziś, gdy świadomość ekologiczna jest większa. Niestety, nie starcza jej, tej wiedzy i świadomości, by czynić to skutecznie i świadomie. A pokus, by wydmy bezpowrotnie zniszczyć, jest współcześnie wiele. Są (te pokusy) natury materialnej, jak i społeczno-mentalnej. Do niedawna na Kokotku, obok tych pięknych, malowniczych wzniesień nie było żadnych informacji, tablic informacyjnych i edukacyjnych o ich pochodzeniu. Nie tylko nie upowszechniano informacji o występowaniu tego geologicznego zjawiska, ale i nie  apelowano o nieniszczenie, zachowanie, piaszczystych pagórków. A szkoda. Mogą ulec i ulegają, nieodwracalnej dewastacji. Rozjeżdżane są ustawicznie przez amatorów quadów i motorów.  Wydmy  to wysoczyzny kruche i ulotne, słabo związane z podłożem, ulegają  ciągłemu ruchowi. Rosnącym na ich zboczach sosnom odsłaniają w malowniczy sposób korzenie. To malowniczy widok.

Jakiś czas temu zauważono ich walor rekreacyjny i wytyczono trasę do uprawiania Nordic Wolkingu. Niestety, ukształtowanie terenu spodobało się też amatorom crossu i wydma rozjeżdżana jest przez motocyklistów. Wydawało się do niedawna, że nikt zbytnio się nią nie interesuje, ani w celach ochrony, ani w celach ekspansji gospodarczej. Wydawało się, choć, przyznam nieskromnie, od dawna nawoływałam (złożyłam i prezentowałam petycję do Rady Miejskiej w sprawie utworzenia na wydmach użytku ekologicznego już na początku 2019r. na Komisji Środowiska) do otoczenia wydm na Kokotku przyrodniczą ochroną prawną. Słyszałam, że nic im nie grozi, nawet wówczas, gdy okoliczne wydmy, choćby ta na Dziewczej Górze, stały się obiektem zainteresowania gospodarczego w celu eksploatacji przemysłowej w postaci kopalni dla pozyskania kruszywa pod budowę dróg. Wydmę z Dziewczej Góry, staraniem tamtejszych społeczników i przy aktywnej aprobacie gminy Pawonków, uczyniono wówczas, na jej powierzchni, w obrysie leżącym  w granicach administracyjnych tejże gminy (z wyłączeniem małej części należącej do gminy Lubliniec), użytkiem ekologicznym. Naszych kokociańskich wydm nikt wtedy taką ochroną objąć nie chciał, mimo wielu głosów do tego nawołujących. Trudno ten obszar Obniżenia Doliny Małej Panwi wyobrazić sobie bez tej charakterystycznej formy geologicznej, wzbogacającej widowiskowo atrakcyjność krajobrazową tego obszaru – Zielonych Płuc Śląska.

Górki, jak powszechnie nazywane są wydmy, stanowią teren aktywności rekreacyjnej - biegów, spacerów, jazdy na rowerach i zażywania leśnych kąpieli relaksacyjnych i zdrowotnych (nadciśnienie, nerwice, depresje itp.). To miejsce zbioru runa leśnego, zagłębiania się w ciszę starego, dojrzałego lasu, z jego leczniczymi walorami. Dla tak ukształtowanego obszaru z jego wydmami przyjeżdżają tu licznie wypoczywać mieszkańcy Metropolii Górnośląsko Zagłębiowskiej, harcerze i miłośnicy aktywnego wypoczynku w zielonym otoczeniu pięknego lasu. Wydmy pełnią również walor edukacyjny i powinny, jako nadzwyczajna i niespotykana forma ukształtowania tego terenu stanowić obszar prawnej ochrony przyrodniczej, ze względu na kruchość i lotność podłoża oraz łatwość, z jaką mogą ulec bezpowrotnemu zniszczeniu. Wszystko to było wiadome i podnoszone od dawna przez osoby zaangażowane i świadome środowiskowo. Do rozpropagowania walorów krajobrazowo – przyrodniczych tego obszaru przyczyniły się przecież liczne publikacje  stricte naukowe, opracowania środowiskowe, dokumenty urzędowe wykonywane na zlecenie władz gminy,  powiatu i  wojewódzkich, diagnozy oddziaływania na środowisko i strategie rozwoju oraz barwne i bogate historycznie książki  choćby Józefa Tyrola czy  liczne popularyzatorskie opowieści rodzimego przyrodnika, leśnika i entuzjasty Lasów Lublinieckich Czesława Tyrola, działania lokalsów, jak rodzina Bednarek i wielu innych przyjaciół Lublinieckich Lasów (dr Jerzy Parusel), tu niewymienionych. Nie mnie równać się z tymi zasłużonymi propagatorami bogactwa przyrodniczego Lasów Lublinieckich, odkrywania tajemnic pięknych wydm, także tych naszych na Kokotku, ale myślę, że i moja skromna praca , w tym utworzenie i prowadzenie fejsbukowego konta Nasz Kokotek, promującego dzielnicę, jej walory przyrodnicze, przyczyniła się do zwrócenia baczniejszej uwagi na nasze zielone otoczenie. Teraźniejszość, jak się okazało, bardzo szybko dopisała ciąg dalszy do historii naszych kokociańskich wydm.


Kokotkowa wydma

Był luty 2021 roku, moja tradycyjna runda z kijkami po okolicy kończy się totalnym szokiem i niedowierzaniem. Oto bowiem ciężkie leśne maszyny zdążyły wyciąć już olbrzymi kawał z, jak się potem okazuje 4. ha działki na jednym ze zboczy kokociańskich 7 Górek. W momencie, ze szczytu odsłonił się widok na staw Posmyk, strasząca łysa powierzchnia odarła nas, wszystkich miłośników Kokotka i leśnej okolicy, ze wspólnego społecznego dobra. Dobra, które za chwilę nie odwstanie, jak przygnieciona butem trawa lecz zostało zniszczone i takie pozostanie do końca naszego życia, bowiem wyciąć las, zniszczyć bioróżnorodny ekosystem tam istniejący, jest łatwo i szybko, lecz las rośnie kilkadziesiąt lat. Została zniszczona spójnia krajobrazowa tego miejsca. Dorodne, kilkudziesięcioletnie (80., 90., 100. letnie) sosny leżały pokotem na zboczu, ścięte jak pole pszenicy, a na środku zbocza, jak wyrzut sumienia kiwała się na wietrze jedna, jedyna sosna, zostawiona tam zgodnie ze sławetną „myślą leśniczą”. Potem i tak biedna się przewróciła i dołączyła do swoich. Trzymając się faktów, już wówczas odbywały się na terenie całego powiatu, podobnie jak trwały w całym kraju, intensywne wycinki okolicznego lasu, w ramach ustanowionego 10. letniego planu gospodarowania leśnym zasobem. Po pierwszej paraliżującej reakcji nastąpiła potrzeba działania, przeciwstawienia się temu niechcianemu procederowi. Bo choć odbywał się zgodnie z prawem, ba, w jego majestacie, był naigrywaniem się ze społecznych oczekiwań, zapatrywań i postulatów oraz najnowszej wiedzy i głosów wielu naukowców, przestrzegających przed masowymi wycinkami. W sprawie naszych  wydm powstały wówczas, na przełomie lutego i marca, trzy petycje w sprawie zaprzestania wycinki lasu na niej: dwie elektroniczne w mediach internetowych, skierowane do władz miasta i nadleśnictwa oraz jedna w formie papierowej, tradycyjna, także do Burmistrza i Rady Miejskiej w Lublińcu. Byłam ich autorką i w ich następstwie wzięłam udział w kilku posiedzeniach merytorycznej komisji Rady Miejskiej. Ale osób zaangażowanych w obronę wydm, okolicznych lasów, była już cała rzesza i to nie tylko sprzyjających nam i trzymających w domach kciuki za powodzenie, ale autentycznie działających. Był to czas pandemiczny, gdy spotkania i ogólnie rzecz ujmując, działanie było utrudnione z powodu obostrzeń. Reakcja mieszkańców nie tylko samego miasta, ale i aglomeracji była nadzwyczajna. W krótkim czasie zebraliśmy z całą grupą zaangażowanych osób, mnóstwo podpisów i reakcji. Sprawą zainteresowały się  intensywnie media. Zrobiło się głośno i burzliwie. Padały  nie tylko apele o zaprzestanie wycinki, ale i oskarżenia i pretensje o bezczynność i uśpienie. W kwietniu 2021 r. Radni uznali naszą petycję za słuszną, zaktywizowały się  nareszcie władze miasta, w ruch poszła korespondencja pomiędzy samorządem, a reprezentantami strony koncernu leśnego i RDOŚ w Katowicach. 10 maja 2021 r. odbyło się spotkanie zainteresowanych stron z leśnikami pod siedzibą Nadleśnictwa Lubliniec, na które licznie przybyli mieszkańcy. Nie dało się już sprawy zignorować i przejść nad nią do porządku dziennego. Społeczny apel o utworzenie na wydmach użytku ekologicznego nabrał mocy i w jego efekcie na sesji Rady Miejskiej w Lublińcu, zwołanej w dniu 30 sierpnia 2021 r. po zakończeniu całej procedury administracyjnej, uzgodnieniach itd. został,  w punkcie 14. obrad, wszystkimi (19) głosami radnych obecnych na sesji uchwalony użytek ekologiczny „Wydmy Kokotek”.


Kokotkowa wydma

Myślę, że w tej sytuacji nagłośnienia sprawy i powszechnego oburzenia, głosowanie było tylko formalnością. Innego rozwiązania być nie mogło. Naszym oczekiwaniom i postulatom stało się zadość. Zwycięstwo! Ta ciekawostka geomorfologiczna Kokotka i całego miasta, jest odtąd prawnie chroniona i ustrzeże się przed dalszą, tak totalną wycinką i dewastacją. Nasz aktywny społeczny sprzeciw, przyniósł wymierne owoce. Wprawdzie 4 ha zdrowego lasu już zostały  wycięte i szkoda się zadziała, to teraz została podjęta właściwa dla środowiska decyzja. Chrońmy to, co jest dla nas wszystkich cenne i wartościowe. Nie wolno być obojętnym. Nasz głos jest ważny. Lasy dla obywateli. A przyroda, która nas otacza, to wspólne dobro i mamy do niego, jako społeczeństwo największe prawo. Dziś także UE nawołuje do innego, wrażliwszego spojrzenia na rolę lasów podmiejskich i ochronę ich bogactwa krajobrazowego, wartości dla klimatu i środowiska. Pamiętajmy, że takich miejsc , wartych upomnienia się o nie, jest więcej.

Ps. Wyjaśniając dlaczego uporczywie piszę „na” Kokotku, a nie „w” Kokotku, za Poradnią Języka Polskiego napiszę, że czynię to dla podkreślenia dzielnicowego charakteru Kokotka. W przypadku dzielnic miast piszemy – na Wymyślaczu, na Droniowiczkach, na Steblowie, na Mokotowie, na Podgórzu, na Stegnach itd. Odrębnym miejscowościom przypisuje się przyimek „w”.

Zdjęcia:
Elżbieta Sokołowska
Łukasz Karnatowski